|
Przez wiele lat nie było problemu lub też się o nim nie mówiło. Teraz jest. Pojawiły się pretensje do wójta Gminy Szczerców, że dopuszcza handel na placu Św. Floriana, że Straż Gminna nie reaguje, że dzieje się źle, bo ludzie dla których jest ta „chodnikowa” sprzedaż jedynym źródłem utrzymania bezprawnie tam stoją! Nie było przy tym oficjalnych pism, a jedynie anonimy i strzępy informacji, które do mnie docierają. Na głównym placu Szczercowa nie ma miejsc przeznaczonych do handlu. Nie wydałem jednak żadnego zakazu handlu oraz polecenia karania sprzedających.
Jedna z radnych oskarżyła mnie publicznie, że taki zakaz wydałem i ta sprawa będzie miała swój dalszy bieg, ponieważ jest to pomówienie, które miało na celu spowodowanie utraty zaufania publicznego. Problem jednak jest i szybko nie zostanie rozwiązany, ale prawdą jest również to, że nieodpowiedzialne stwierdzenia i szkalowanie wójta niczemu nie służą. Zamiast przerzucać odpowiedzialność na wójta, należało pomyśleć o sposobie rozwiązania problemu, zaproponować spotkanie zainteresowanych stron. I ja takie spotkanie zorganizuję w drugiej połowie października. Niech każdy powie swoje racje, poszukajmy rozwiązania, ale nie obiecuję, że znajdzie się takie, które usatysfakcjonuje wszystkich. Nie jestem cudotwórcą i nie stanę się nim pod wpływem stwierdzeń: „nie będziemy już na niego głosować”. Nie rozwiążę wszystkich problemów, które dotykają naszą lokalną społeczność, ale tego nie obiecywałem. I jeszcze raz wspomnę tekst z okresu przedwyborczego: „Nad każdym, nawet najmniejszym zgłoszonym problemem trzeba się pochylić, nie wyśmiewać, najpierw zrozumieć, a potem rzetelnie poszukać sposobu jego rozwiązania.” - i to czynię, ale nie zawsze te rozwiązania są możliwe do znalezienia.
|